Być może należałoby to, o czym napiszę, podciągnąć pod wątek "Dziwactwa i znaki szczególne", ale właściwie sama nie wiem, czy to dziwactwo
W związku z niedzielnym wyjazdem nad morze, zaczęłam dziś pierwsze przymiarki do pakowania - przegląd szafy pod kątem, co zabrać. Jak tak zaczęłam grzebać w szafie, spadło mi na głowę pudełko z butami No to postanowiłam zrobić z nimi porządek. Odłożyłam do wyrzucenia (kontener PCK) 5 par - zniszczone lub nie noszone od kilku lat. Policzyłam pozostałe pudełka - 30 (nie licząc długich zimowych kozaków, które stoją gdzie indziej)
Mąż zawsze mi truje, że kupuję za dużo butów i torebek (też policzyłam - 25), ale ja kocham ładne buty i nie umiem się oprzeć fajnej torebce (kilka sobie sama uszyłam ). Taką mam słabość
Fakt, że od kiedy jest Antek, nie mam czasu i możliwości tak częstych zakupów, więc i torebek i butów mniej
Pocieszcie mnie, że to jeszcze nie patologia
Macie jakieś słabości?